Historia w praktyce – wywiad z Bartoszem Maciesza

„Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie” pisał Stanisław Jachowicz. W Polsce jest wiele do odkrycia, wystarczy ruszyć się z domu. Okolice Poznania są ciekawym zbiorem zabytków powojskowych.

 

Agnieszka Wilczyńska: Skąd u Pana taka oryginalna pasja?

Bartosz Maciesza: Moją pasją jest turystyka bunkrowa. Zaczęło się wszystko od tego, że mój świętej pamięci dziadek miał firmę transportową. Jeździł po całej Polsce i zabierał mnie ze sobą. Sam był w wojsku i lubił takie klimaty, więc pokazywał mi czasem opuszczone miejsca, stare pałacyki, ukryte bunkry. Zaszczepił we mnie ciekawość. Potem poznałem chłopaków ze Stowarzyszenia Pasjonatów Podziemi i tak już od 13 lat trwa moja przygoda.

Czy na terenie gminy Tarnowo Podgórne są jakieś zapomniane miejsca, nieodkryte?

Mało pozostało takich miejsc. Ciekawostką jest, że mamy w Tarnowie schron przeciwlotniczy - w Parku im. Płk. Jana Wojkiewicza. Jest on zasypany od czasów wojny. To było tak: Przed wojną w Tarnowie mieszkała większość niemiecka plus mniejszość żydowska. W 1939 roku przed swoim wyjazdem, przedsiębiorcy pochodzenia żydowskiego w schronie złożyli swoje maszyny. W schronie były schowane także piszczałki z organów z kościoła pw. Wszystkich Świętych, który był wówczas niemiecki. Prawdopodobnie schron został zasypany przez nich samych, aby ich dobra nie dostały się w ręce wroga. Z informacji jakie pozostawił mi dziadek, w latach 50-tych można jeszcze było wejść do niego od strony zachodniej, drugie wejście było od strony południowo-wschodniej. Na razie w gminie nie ma zainteresowania takimi miejscami. Ale jeśli okazałoby się, że w środku nadal są pamiątkowe przedmioty, mogłaby to być ciekawa atrakcja dla mieszkańców i odwiedzających.

W Tarnowie podczas wojny nie było żadnej bazy, garnizonu niemieckiego, okopów, był tylko przemarsz wojsk w stronę Poznania.

Wszystko to wiem od mieszkańców, którzy mi opowiadali swoje historie wojenne.

Nadal żyją tu świadkowie tamtych wydarzeń?

Tak, ale jest ich coraz mniej.

Czy takich miejsc może być w okolicy więcej?

Jeździłem po okolicy i wypytywałem. Niestety nie uzyskałem żadnych informacji od starszych mieszkańców o choćby schronie, szczelinie lotniczej czy umocnieniach. Kiedyś pod domami budowano obszerne piwnice, w których były dodatkowo studnie. Tam chowali się mieszkańcy w razie potrzeby.

Co się stało z tą mniejszością niemiecką po wojnie?

W większości po wojnie musieli opuścić swoje domy i wyjechali do Niemiec Zachodnich. Nikt tu nikogo nie mordował, ale nie byli tu mile widziani. Na ich miejsce przybyli Zaburzanie w ramach akcji przesiedleńczych. „Rodowitych” Niemców zostało może 10-15%. Często zmieniali – „spolszczali” nazwiska.

Jakie ciekawe miejsce znajdują w naszej okolicy?

Na szczególną uwagę zasługuje tarnowski kościół pw. Wszystkich Świętych, który został wybudowany na przełomie XIV i XV wieku oraz poniemiecki cmentarz. Ciekawe są także pałacyki w Swadzimiu i Jankowicach.

W okolicy Poznania jest najwięcej zachowanych miejsc z czasów „zimnej wojny” (schronów, rakietówek, głowic nuklearnych).

W latach 60-tych wybudowano w okolicy poznania Pierścień Obrony Przeciwlotniczej, stacjonowały tam Wojska Obrony Przeciwrakietowej. Obiekty znajdowały się w Trzaskowie koło Murowanej Gośliny, Czołowie koło Kórnika, w Chomęcicach koło Komornik, w Lisówkach koło Dopiewa i w Nieczajnie koło Pamiątkowa. Częściowo są to ruiny, częściowo w rękach prywatnych, w Lisówkach w dawnych koszarach znajduje się Dom Pomocy Społecznej.

Blisko mamy też do innych wartych zobaczenia miejsc. Międzyrzecki Rejon Umocniony – 100 km, godzina jazdy. Borne Sulinowo – 160 km, 2,5 godziny jazdy. Góry Sowie, Wałbrzych – 2 – 2,5 godziny jazdy. A ile atrakcji mamy w Poznaniu - baz, schronów, obiektów popoligonowych. Nie trzeba jechać pod Bydgoszcz, aby obejrzeć przeciwatomowy schron prezydencki. Taki znajduje się w Krzyżownikach przy ul. Słupskiej. Jest otwarty raz w miesiącu, a wstęp kosztuje 5 zł.

Jak opowiadać o historii, żeby młode pokolenie chciało kultywować tradycję i nie zapomniało o tym, się działo w ich okolicy w przeszłości?

W Tarnowie Podgórnym należałoby  kultywować pamięć o Niemcach, którzy tutaj zamieszkiwali. Weźmy na przykład tarnowski Park 700-lecie. Starodrzew nie wziął się tam znikąd. Tam mieścił się stary cmentarz, o którym już dziś prawie nikt nie pamięta. Najstarsi mieszkańcy jeszcze pamiętają, jak wystawały z ziemi resztki płyt nagrobnych. Cmentarz przeniesiono dalej na zachód. Na pewno w parku pod ziemią są jeszcze ślady i inne pozostałości po nim. Nie ma jednak żadnej informacji na jego temat. Mamy też wiele zachowanych domów z początku wieku.

Musimy zacząć inaczej opowiadać o historii w szkole. Mniej wkuwania dat, a więcej doświadczania i zwiedzania, interaktywne prezentacje multimedialne. Jest wiele grup rekonstrukcyjnych, którzy wspaniale pokazują i opowiadają o historii. Dzieci uczą się świata przez uczestniczenie, dotykanie, doświadczanie. Polecam żywe muzea takie jak Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie, tam nawet dorośli się nie nudzą. Martwe muzea, w których trzeba chodzić w kapciach, jest zakaz robienia zdjęć i dotykania eksponatów niestety dla dzieci są nudne i niczego ich nie nauczą.

Jak zacząć zwiedzać bunkry?

Trzeba zacząć od pierwszej wyprawy i złapać bakcyla. Polecam pierwszą wyprawę do Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Trzeba się wczuć w klimat podziemi, mroku, chłodu, wyobrazić sobie jak czuli się żołnierze, którzy spędzali w tych warunkach długie miesiące w warunkach dalekich od komfortowych. Można zacząć od czytania dobrej gazety lub książki historycznej. Jeśli nas coś zainteresuje, próbować dalej zgłębiać temat. Dużo informacji można znaleźć w internecie. Warto też znaleźć człowieka, który z pasją opowie i pokaże najciekawsze miejsca.

Co zabrać ze sobą na zwiedzanie bunkrów?

Wygodne buty.  Dobry aparat, taki w telefonie pod ziemią może nie dać rady. Wygodna latarka, najlepsza czołówka. Dobre chęci.

Generalnie radzę wchodzić do obiektów, z których można wyjść. Jeśli wybieramy się na mniej uczęszczane szlaki proponuję zabrać ze sobą linę czy składaną drabinę.

Może to oczywiste, ale apeluję do turystów, aby pilnowali wszystkiego co pakują ze sobą na wycieczkę i zabierali to z powrotem. Mowa tu głównie o śmieciach.

Jakie są Pana wyprawy marzeń?

Chciałbym odwiedzić Czarnobyl, Wał Atlantycki w Danii oraz Linię Zygfryda w Niemczech, czyli największe umocnienia III Rzeszy broniące wejścia do Berlina od Zachodu.

 

***

Pan Bartosz ma 29 lat, każdą chwilę spędza na eksplorowaniu, poszukiwaniu i inwentaryzowaniu nieodkrytych miejsc. Na co dzień, oprócz swojej pasji, zajmuje się sprzedażą samochodów oraz grą na organach. Można z Panem Bartoszem, jako przewodnikiem wybrać na wycieczkę po Poznaniu, na przykład szlakiem Zimnej Wojny, po Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym czy innych miejscach. Wycieczki takie są dla każdego, dostosowane do możliwości turystów. Pan Bartosz oprowadza i dzieci (najmłodsze miało 3 lata) i dorosłych (najstarszy uczestnik miał 93 lata). Polecamy spotkanie z historią na żywo! Tel. 782 970 795.

 

Bartosz Maciesza na tle MRU, zdjęcie nadesłane
Kategoria: